Czas na kaszę

Czas na kaszę

Ostatnio pisałam o czasie, że tak trudno znaleźć nam go na przykład na przyrządzenie zdrowych wartościowych posiłków. Dziś więc przedstawię Wam kilka przepisów, z których często korzystam gdy nie mam dużo Czasu na przygotowanie posiłku. Czyli bardzo często 😉

 

Ponieważ przepisy te opierają się głównie na kaszy kilka słów na jej temat.
Najczęściej używanymi przez nas kaszami są kasza jaglana, jęczmienna, gryczana, pęczak czy kuskus oraz kasza manna i kaszka kukurydziana, choć te częściej jak desery lub dla dzieci.

 

Kasze są bogatym źródłem błonnika, węglowodanów złożonych oraz witamin z grupy B a także białka. Najwięcej witaminy B1 jest w kaszach gryczanej i jaglanej. Kasza gryczana jest także bogata w witaminę B2. Dużą ilość niacyny znajdziemy w kaszy jęczmiennej. Kasze to także cenne źródło składników mineralnych takich jak magnez, fosfor czy potas. Choć warto tutaj wspomnieć także o wapniu, sodzie, żelazie, cynku, miedzi i mangamie.

Proponowane przeze mnie przepisy pochodzą ze strony kwestia smaku – mojej ulubionej strony z najróżniejszymi przepisami. Polecam!
– kasza gryczana smażona z indykiem, porem i kurkami
www.kwestiasmaku.com/przepis/kasza-gryczana-smazona-z-indykiem-porem-i-kurkami
– kasza jaglana zapiekana z warzywami
www.kwestiasmaku.com/przepis/kasza-jaglana-zapiekana-z-warzywami
– pęczak smażony ze szpinakiem, suszonymi pomidorkami i fetą – feta jako opcja, dla tych, którzy nie jedzą nabiału może być bez
www.kwestiasmaku.com/przepis/peczak-smazony-ze-szpinakiem-szuszonymi-pomidorami-i-feta
– cukinia faszerowana kaszą jaglaną
www.kwestiasmaku.com/przepis/cukinia_nadziewana_kasza_jaglana/przepis.html
– bakłażan faszerowany kaszą pęczak
www.kwestiasmaku.com/przepis/baklazan-faszerowany-kasza-peczak
– kasza jaglana z grillowaną cukinią i jarmużem
www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/cukinia/kasza_jaglana_cukinia_jarmuz/przepis.html

Ja Wam życzę smacznego! I dajcie proszę znać czy Wam się podobają przepisy 🙂

Zdrowe odżywianie? Nie mam na to czasu.

Zdrowe odżywianie? Nie mam na to czasu.

Brak czasu to już chyba jakaś epidemia. To najczęstsza wymówka, jaką słyszę. Brakuje nam Czasu na rzeczy istotne dla nas, choć często mamy czas na różne mało istotne sprawy czy nawet bzdury.
Taka wymówka jest jednak bardzo wygodna. Jestem przecież taka zapracowana! Nie mam czasu spędzać pół dnia w kuchni i jeszcze biegać po sklepach ze zdrową żywnością za tymi wszystkimi super Eko i bio  produktami. Nie jestem specjalistką zarządzania czasem. Zapytałam Olę Budzyńską Panią Swojego Czasu www.paniswojegoczasu.pl jak to jest z tym czasem. Czy faktycznie jest tak, że jesteśmy teraz na tyle zajęte, że brakuje nam Czasu? Czy po prostu nie potrafimy się zorganizować? Czy to dlatego, że chcemy wszystko zrobić same (bo wiadomo – Kobieta zrobi to najlepiej)?

 

Odpowiadając na takie pytanie nie da się nie generalizować 🙂 
Są osoby, które są tak zajęte, że naprawdę brakuje im czasu i nie znajdą go więcej, bez względu na to jak bardzo starałyby się zorganizować lepiej, ale są takie osoby, którym czas wciąż „przepływa między palcami” i lepsza organizacja zdecydowanie byłaby tutaj bardzo na miejscu.
Każda z nas patrząc na swoje życie bez problemu odpowie, do której kategorii należy. Jeśli ciągle gdzieś biegniesz i ciągle o czymś zapominasz, robisz kilkanaście czynności na raz i milion spraw masz w toku, bo załatwiasz inne – pewnie jesteś typem kobiety, które ja lubię nazywać „nadzorganizowane”. I potrzebujesz zwolnić oraz wyeliminować część zadań ze swojego planu dnia.
A jeśli często patrzysz się przed siebie, zastanawiasz nad tym, co by tu zrobić, choć w sumie na liście zadań masz całkiem sporo zaległych obowiązków, to prawdopodobnie odrobina organizacji Ci nie zaszkodzi.

 

Niektórzy doskonale sobie radzą z tym tematem – czy to są umiejętności wrodzone czy można się tego nauczyć – co oznacza, że jest nadzieja dla tych, którym teraz brakuje Czasu? Czy brak Czasu może wynikać z nieumiejętności ustalania priorytetów?

 

Umiejętności to coś, czego się można nauczyć. I zarządzanie sobą w czasie również do takich umiejętności należy. Oczywiście w różny sposób będziemy zorganizowane, gdyż w różny sposób działamy i przede wszystkim – w różny sposób chcemy być zorganizowane. Ja na przykład mam bardzo poukładany każdy dzień i dlatego jak jadę na wakacje, to nie mam tam żadnego planu i bardzo mi to pasuje. Ty jednak możesz być osobą, która bez listy miejsc do zwiedzenia czuje się kiepsko. I jedno i drugie działanie jest byciem zorganizowaną. Nie ma bowiem jednej skutecznej metody na to, gdyż to my decydujemy w jaki sposób chcemy żyć, działać i organizować się. Trzeba pamiętać, że na szczycie tego, co nazywamy zarządzaniem sobą w czasie nie są plany, harmonogramy, metody i techniki, lecz to jak MY chcemy by wyglądało NASZE życie. I to według tego ustalamy sobie co się ma zadziać, a co nie. To ta wizja, plan, cel (jakkolwiek to sobie nazwiesz) ma wyznaczyć to, co będziesz robiła, a co nie.

 

To właśnie od nas samych zależy nasze życie, to jak ono wygląda i na co przeznaczasz swój czas. Jeśli chcesz zmienić swój sposób odżywiania na zdrowszy to bez wprowadzania zmian się nie da. A to zazwyczaj wiąże się z większą niż dotychczas ilością czasu przeznaczoną właśnie na jedzenie. I mam tutaj na myśli samo spożywanie posiłku, aby  nie jeść w biegu, w samochodzie, przy biurku.  Wcześniejsze planowanie posiłków (mimo, że sam proces wymaga pewnej ilości czasu) wbrew pozorom pomaga dużo sprawniej funkcjonować. Nie trzeba się zastanawiać co dziś zjeść i biec po zakupy. Często się to kończy różnymi wyborami, niekoniecznie zdrowymi. Takie przypadkowe decyzje jedzeniowe  wymagają znacznie więcej czasu niż przygotowanie zaplanowanego wcześnie posiłku, do którego produkty masz już  w domu.

 

Dość powszechne jest przekonanie, że przygotowanie zdrowego posiłku zajmuje pół dnia. Kto ma na to czas? Połowy dnia na gotowanie to ja też  nie mam. Na szczęście zdrowy wartościowy posiłek możesz przygotować w ciągu 30-60 minut. Mnie najczęściej zajmuje to między 30 a 45 minut. Dla porównania zamówienie pizzy i czekanie na nią też wynosi ok. 30 minut.

 

I tak naprawdę wszystko sprawdza się do pytania –  na ile jest to istotne dla mnie? Jak bardzo mi  na tym zależy? Czy na tyle mocno, że jesteś w stanie zrezygnować z przeglądania facebooka czy oglądania kolejnego serialu? O pudelku nie wspomnę 😉  Czy nadal brak Czasu będzie Twoją wygodną wymówką? Na pewno tak jest prościej. Ale nie oczekuj efektów, bo ich nie będzie.

 

Czysta (ja) na wiosnę

Czysta (ja) na wiosnę

Wiosna, wiosna, wiosna… Czekamy na nią z utęsknieniem. Z wielu powodów – ciepło, słońce, radość życia. Zupełnie inaczej funkcjonujemy . Mamy więcej energii i częściej się uśmiechamy. Więcej się nam chce. A przede wszystkim chce się nam jeszcze lepiej zadbać o siebie. Zaczynamy ćwiczyć i zdrowo się odżywiać.

 

Warto ten nowy etap zacząć od oczyszczenia swojego organizmu. Po długiej zimie, często mniej aktywnego czasu i różnego jedzenia, w naszym organizmie jest wiele substancji. Substancji, które wcale nie są nam potrzebne. Gromadzimy w swoim organizmie różne chemiczne związki czy metale ciężkie. Wszystkie dostarczamy wraz z pożywieniem czy napojami. Na szczęście nie muszą one zostać z nami na zawsze. Są sposoby, aby się z nimi rozprawić.

 

Warto zaplanować sobie ten czas i odpowiednio się do niego przygotować. Już kilka dni wcześniej zwróć uwagę na to, co jesz. Unikaj tłustych potraw, alkoholu, cukrów prostych, napoi słodzonych i gazowanych. Zwiększ za to ilość warzyw, owoców i wody.

 

Wodę pij bez ograniczeń. Przyjmuje się, że powinno się wypijać ok. 2 litrów dziennie. To dzięki wodzie właśnie wiele substancji zostaje wypłukanych, to ona ułatwia wydalanie z organizmu tego, czego nie chcemy.

Cytryna – pomocnik na wagę złota. Wyrób w sobie nawyk rozpoczynania każdego dnia od szklanki ciepłej wody z sokiem z cytryny Taka mieszanka pobudza nasze jelita do pracy. Mimo kwaśnego smaku cytryna działa na nasz organizm zasadowo. To wspomaga proces usuwania toksyn.

 

Wyłapywanie wolnych rodników w naszym organizmie to zadanie specjalne. Poradzą sobie z nim doskonale wszystkie produkty bogate w naturalne antyutleniacze. Głównym źródłem naturalnych antyutleniaczy są owoce, warzywa, kiełki, zielone pędy pszenicy i jęczmienia. Naturalne przeciwutleniacze to:
• witamina C i E oraz prowitamina A, czyli beta karoten
• bioflawonoidy (beta-karoten, likopen, proantycyjanidy) – ich rola to ochrona ścian tętnic, opóźnianie procesów starzenia się skóry, obniżają poziom cholesterolu, wykazują także działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwalergiczne.
Bioflawonoidy praktycznie nie występują w żywności przetworzonej. Stąd tak bardzo ważna jest obecność każdego dnia w naszych posiłkach surowych warzyw i owoców. Warto tutaj także zwrócić uwagę na jakość żywności, jaką zjadamy. Aby nie było zjełczałych tłuszczów czy spleśniałych produktów. Szczególną uwagę zwróć na orzechy i nasiona.
Zielona herbata zawiera sporo polifenoli, które także wyłapują wolne rodniki, dodatkowo obecne w niej ketechiny przyspieszają spalanie tłuszczów.
Z warzyw mogę szczególnie polecić … buraki! To wspaniałe polskie warzywo ma w sobie niemal cudowne moce. Działa odkwaszająco i oczyszczająco. Buraki zawierają barwnik betaninę działający antyoksydacyjnie a dodatkowo wspomaga pracę wątroby i woreczka żółciowego. A to właśnie wątroba działa jak oczyszczalnia w naszym organizmie. Stąd buraki wspomagają usuwanie toksyn z organizmu. Błonnik, jak to błonnik, wspomaga perystaltykę jelit, korzystnie wpływa także na poziom glukozy i cholesterolu we krwi.

 

Żurawina korzystnie wpływa na działanie układu moczowego. Dzięki temu, że działa moczopędnie przyspiesza usuwanie toksyn z organizmu. Zawiera także (podobnie jak i inne czerwone owoce) naturalne antyutleniacze, które wyłapują wolne rodniki.

 

Polecam picie naparów z czystka. Czystek to zioło, które ma wiele zalet. Bardzo wysoka zawartość naturalnych przeciwutleniaczy sprawia, że czystek wyłapuje wolne rodniki, działa przeciwzapalnie, witalizująco. Ma właściwości przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne i antywirusowe. Usuwa toksyczne metale z organizmu. Bardzo łatwo łączy się z kadmem. To cenna informacja dla palaczy.

 

Kapusta w wydaniu kiszonym to samo Zdrowie. Zawiera naturalne probiotyki, dużo błonnika, co korzystnie wpływa na pracę jelit i wydalanie. Jest źródłem antyutleniaczy, witamin – zwłaszcza C i składników mineralnych, np. siarki, dzięki czemu wspomaga pracę wątroby i proces oczyszczania organizmu z substancji toksycznych.

 

W procesie oczyszczania bardzo korzystnie działa także kasza jaglana. Jako jedyna pośród kasz działa na nasz organizm zasadotwórczo więc już od początku działa odkwaszająco. Ponadto ma właściwości przeciwgrzybiczne i antytoksyczne a błonnik korzystnie wpływa na perystaltykę jelit. Połączenie kaszy jaglanej z warzywami wydaje się być rozwiązaniem idealnym!

Wszelkie soki owocowe i warzywne – świeżo wyciskane są oczywiście wskazane. Im więcej tym lepiej. Można na II śniadanie wypić sok owocowy a ramach kolacji sok warzywny.
Na koniec mogę powiedzieć, że oczyszczanie to przede wszystkim owoce, warzywa, dużo wody i soków. Proste składniki. Wykluczamy produkty, które swoim składem bardziej przypominają tablicę Mendelejewa niż jedzenie. Wspomnę jeszcze o wyłączeniu na ten czas kawy, herbaty i alkoholu. No i najlepiej spokojna aktywność fizyczna jak spacery. Mogą być z psem 🙂

5 sposobów jak oszczędzić żołądek w Święta

5 sposobów jak oszczędzić żołądek w Święta

Święta to magiczny czas. Pod wieloma względami. Także pod względem jedzenia. To czas kiedy nasze stoły wręcz uginają się od jedzenia. Bywa, że wizyty rodzinne to wielkie wyzwanie. Te głosy Cioci czy Babci „No jeszcze trochę, prawie nic nie zjadłaś. A serniczka próbowałaś?” Cóż – czasem bywa trudno… Mam jednak kilka sposobów, aby uniknąć przeciążenia żołądka w czasie świąt

1. Pij dużo wody – woda wspaniale wypełnia żołądek, nawadnia nasz organizm i przy tym nie jest kaloryczna. Może być woda z cytryną, z miętą, lionką, ogórkiem i cytryną – możliwości mnóstwo!

2. Przeżuwaj dokładnie pokarmy – daj sobie czas na zjedzenie posiłku. Zobaczysz o ile mnie wtedy zjesz. No i żołądek będzie wdzięczny, bo łatwiej mu będzie trawić

3. Nakładaj połowę porcji na talerz. Kiedy jest dużo pysznych rzeczy chcemy spróbować wszystkiego – nakładaj więc małe porcje, aby spórbować, ale nie przejeść się

4. Ruszaj się – spacery, rower, bieganie czy co tam Ci w duszy gra. Ruch jest zawsze wskazany. A często święta spędzamy przy stole a nasza aktywność fizyczna ogranicza się do przemieszczania między kuchnią a salonem

5. Jedz warzywa  – tyle, ile się da! Warzywa to cenne źródło witamin, składników mineralnych i błonnika. Często niestety zapominamy o tym dodatku. Warto więc zadbać o warzywa wcześniej, aby pojawiły się na naszym stole

6. Bądź uważna  – gdy czujesz, że Twój żołądek jest już pełen nie jedz na siłę. Uczucie przejedzenia wciąż jest zbyt częstym gościem przy świątecznym stole.

Bądź Panią swojego nawyku!

Bądź Panią swojego nawyku!

Nawyki są obecne w naszym życiu choć nie zawsze jesteśmy w stanie je sobie uświadomić. Robimy tyle rzeczy odruchowo, nawykowo, że aż trudno w to uwierzyć. Zamykamy mieszkanie wychodząc do pracy, wsiadamy do auta i to nawyki właśnie pozwalają nam z wielką swobodą ruszyć z miejsca będąc myślami już daleko. Zastanawiając się jednocześnie czy na pewno zamknęłam mieszkanie? Robiąc coś nawykowo najczęściej wcale o tym nie myślimy, nie uświadamiamy sobie. A tych czynności przez cały dzień jest ogromna ilość… I super, że są, bo wiele z nich ułatwia nam funkcjonowanie. Są jednak i takie, które nieco utrudniają nam życie i których wcale nie chcemy. Szkopuł w tym, że najczęściej wcale o nich nie wiemy. Albo i wiemy, ale nic z tym nie robimy. Bo od uświadomienia do działania jeszcze długa droga…

Nieco teorii

Ale po kolei. Czym właściwie jest nawyk? To tak naprawdę nieuświadomione działanie, które kiedyś wymagało od nas pewnego zaangażowania. Powtarzaliśmy jednak określoną czynność tyle razy, że teraz stało się ono nawykiem. A kiedy rodzi się nawyk mózg przestaje w pełni uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Naukowcy badający zachowania nawykowe stworzyli pojęcie pętli nawyku – najpierw pojawia się wskazówka, np. rozkoszny zapach świeżutkiego pączka. Później jest zwyczaj – działanie. Zazwyczaj zapach takiego świeżutkiego pączka kusi nas do nabycia tego pączka. I ostatni etap – nagroda jaką jest zjedzenie tego nęcącego pączka i to miłe uczucie sprawienia sobie przyjemności … Ot, i cała filozofia nawyku. I wcale nie musimy pamiętać, jakie doświadczenia doprowadziły do wykształcenia się tego nawyku. Kiedy nawyk zadomowi się w naszych głowach wywiera wpływ na nasze zachowanie i często nie jesteśmy tego faktu świadomi.

I tutaj mam pytanie – kiedy zjadamy coś słodkiego to dlatego, że naprawdę tego chcemy? Odpowiedź wydaje się oczywista, ale… może to zachowanie nawykowe? Bo do kawy musi być coś słodkiego. W domu zawsze było, prawda? Albo przeważnie gdy jestem w cukierni wychodzę z ciasteczkiem czy z batonikiem ze sklepu. No i kto o tym decyduje – ja czy może – o zgrozo! – mój nawyk? Bo przecież zawsze tak robiłam.
Doskonale zdaję sobie sprawę jak trudne jest wykrycie nawykowych zachowań u siebie. Ja na przykład kilka lat temu gdy wracałam do domu z pracy pierwsze co robiłam to sięgałam po coś słodkiego. I nie było to z głodu. Tak się po prostu nauczyłam. Wyrobiłam sobie ten nawyk. Bo to była dla mnie taka mała nagroda. I chwilę czasu zajęło mi wykrycie tego właśnie nawyku.

Jednak bez tego wykrycia, rozpoznania nawyku nie da rady ruszyć dalej jeśli chcemy coś zmienić. Jak się więc do tego zabrać? Najprościej mówiąc obserwuj siebie. Dlaczego sięgasz po coś słodkiego gdy nie jesteś głodna? Dlaczego jesz fast foody choć wiesz, że CI nie służą? Dlaczego kupiłaś kolejną torebkę? Dlaczego zamiast ćwiczyć siedzisz na kanapie? Trzeba się tutaj zabawić w detektywa. Dlaczego określona rzecz powoduje u mnie określone zachowanie? Co mi to daje? Co jest dla mnie nagrodą? Czy ten batonik to odprężenie po całym dniu w myśl zasady „w końcu coś mi się należy!”?
Poszukaj u siebie nawyków i określ co wywołuje takie zachowanie, co powoduje, że tak właśnie działasz? Jaką masz z tego nagrodę? Odprężenie, chwilę spokoju tylko dla Ciebie, odstresowanie, odreagowanie?

Wiedząc jakie mamy nawyki i co one nam dają możemy poszukać dla siebie innego zachowania, które da nam taką właśnie nagrodę. Ja gdy uświadomiłam sobie, że mam nawyk jedzenia słodyczy po powrocie do domu zamieniłam słodycze na coś, co również sprawia mi przyjemność – kubek gorącej aromatycznej herbaty. W pracy nie zawsze mam możliwość wypicia gorącej herbaty.

I właśnie na tej zasadzie opiera się złota zasada zmiany nawyku – zmieniamy działanie, zachowanie w pętli nawyku mając taką samą nagrodę czy przyjemność. Ja nie zrobiłam rewolucji w swoim życiu – zmieniłam tylko jedną rzecz – zachowanie. A co to może być u Ciebie? Może zamiast pączka świeżo wyciskany sok? Zamiast batonika owoc? A zamiast leżenia na kanapie spacer? Możliwości całe mnóstwo. Ważne, aby to było Twoje rozwiązanie. Zgodne z Tobą. Poszukaj. Bądź uważną na samą siebie. I bądź Panią swojego nawyku!
Sen a jedzenie

Sen a jedzenie

Nie w planach był ten post. Ale ziewałam dziś tak intensywnie, że to chyba jakiś znak 😉 Nie o ziewaniu jednak będzie. Będzie o spaniu. O tym jak bardzo to, ile śpimy wpływa na nasze jedzeniowe wybory, żeby nie powiedzieć odchudzanie.
I wcale nie chodzi o to, że gdy wcześniej idziemy spać to mniej jemy, bo zwyczjanie nas nie kusi. Zapewne jest to jakieś rozwiązanie. Ale ja nie o tym dziś.
Chcę Wam powiedzieć jak bardzo odpowiednia ilość snu jest nam potrzebna. I jak mało o to dbamy. Choć spora część osób potrzebuje minimum 8 godzin snu, inaczej nie są w stanie funkcjonować. Ale też spora grupa osób próbując zrealizować wszystkie swoje zaplanowane i niezaplanowane działania robi to kosztem snu. I ja też tak miałam.

Sen a zdrowie

Brak czy też zbyt mała ilość snu odbija się nie tylko na wyglądzie zewnętrznym. Podpuchnięte oczy czy ziemista cera są typowymi objawami. Cierpi także na tym nasze zdrowie – znacznie trudniej się skoncentrować, jesteśmy notorycznie zmęczeni, pojawiają się problemy z pamięcią, obniża się zdolność intelektualna i – co bardzo niebezpieczne – pojawia się niekontrolowane zasypianie wtedy, gdy z różnych względów nie możemy  sobie na to pozwolić, np. za kierownicą. Obniża się także odporność, system nerwowy działa słabiej przez co jesteśmy dużo bardziej drażliwi, brak nam cierpliwości i naprawdę mała rzecz potrafi wyprowadzić z równowagi. O depresję w stanie notorycznego niewyspania też wcale nie trudno. Równowaga hormonalna  zostaje zaburzona, co sprzyja łaknieniu.   Przy długotwale utrzymującym się braku snu mogą się także pojawić zaburzenia psychiczne.

Sen jest także bardzo ważnym zasobem psychoenergetycznym.

To właśnie te zasoby wspamagają nas w procesach zmiany, choćby nawyków żywieniowych. Są to między innymi silna wola, umiejęstność radzenia sobie ze strerem, emocjami, poczucie skuteczności, motywacja. Gdy mało śpimy, jesteśmy zmęczone organizm szuka energii do działania. Najszybszym źródłem energii jest cukier prosty. A stąd już tylko krok do zjedzenia batonika, czekolady czy ciastka. Bardzo trudno nam wtedy odmówić slodkiego. Jesteśmy wręcz umoordowane i często z tego powodu robimy się obojętne. Co za różnica czy zjem to ciastko czy nie… Brak nam siły do myślenia o tym.  Nie zwracamy uwagii na to, co jemy, bo nie jest to dla organizmu najważniejsze w tej chwili. Spróbujcie odmówić batonika, gdy jesteście zmęczone a przed Wami jeszcze dużo pracy. Wydaje się nam to wtedy naturalnym rozwiązaniem. Zwłaszcza przy kolejnej kawie. A sokro kawa to i do kawy coś słodkiego. Przecież pracuję!

Brak snu to prawdziwa zmora. I wiem, o czym mówię. Zawsze miałam wysoką odporność na małą ilość snu. Nie raz, nie dwa były to 2-3 do 5h na dobę i funkcjonowałam. Aż przesadziłam razu pewnego, zbyt mało snu przez zdecydowanie zbyt długi czas. Doskonale wiem, co się z organizmem wtedy dzieje. I w jaki sposób wpłynęło to na moje odżywianie i na moje zdrowie. O aktywności, a właściwie jej braku nie mówiąc. Nie miałam na to zupełnie siły jak już miałam na nią czas.
Chcemy dobrze wyglądać, inwestujemy na super kremy, multiwitaminy i inne cuda wianki. A przecież nie ma lepszego kosmetyku od zrowego snu i dawki owoców i warzyw. Sprawią, że każda cera będzie piękna.
W świadomym odżywianiu ważne jest nie tylko jedzenie. Ważne jest wszystko, co na nas wpływa. Patrzymy na siebie holistycznie. Dajmy sobie prawo do dobrego snu, bez wyrzutów sumienia. Bez niego trudno funkcjonować na wysokich obrotach, na czym tak bardzo przecież nam zależy. Bo milion zadań do wykonania.

Sen jest nam niezbędny do życia tak samo jak jedzenie. Zadbajmy, aby był w odpowiedniej ilości i jakości.