Dziś kilka słów o tym, jak radzić sobie z dużą ochotą na słodycze. Wiesz o czym mówię? Pewnie tak J Ja wiem doskonale. Tak, tak. Sama przez to przechodziłam. Nie będę pisać ile czekolady potrafiłam zjeść… Teraz aż trudno mi w to uwierzyć. Teraz tak nie mam. Może sobie z tym poradzić, choć nie była to najłatwiejsza rzecz to zrobienia w moim życiu. Wymagało to ode mnie nieco wysiłku. Ale dzięki temu wiem, że można sobie poradzić nawet ze słodyczożarstwem.

 

Przede wszystkim zachęcam Cię do obserwowania się i zauważenia w jakich momentach sięgasz po słodycze – w pracy, bo ktoś Cię zdenerwował, gdy masz spadek energii, do kawy, bo przecież do kawy musi być coś słodkiego, w domu po pracy, na zakupach? Potrafisz sobie odpowiedzieć na to pytanie? To jedna z ważniejszych rzeczy. Jeśli wiesz kiedy sięgasz po słodycze to już połowa sukcesu. Teraz poszukaj zastępnika – co możesz zjeść czy zrobić zamiast wciągnięcia kolejnej porcji węglowodanów? Kilka głębokich oddechów na uspokojenie, spacer, pochrupać marchew czy jabłko? A może zamiast kawy zielona herbata? Jaki masz pomysł?


Oczywiście jest jeszcze kilka pomocnych wskazówek.

Dokładne żucie pokarmów zwłaszcza roślinnych sprawi, że poczujemy smak słodki. Każdy kęs 20-30 razy. Liczyłam kiedyś ile razy przeżuwasz jeden kęs? Sprawdź. Oby tylko nie okazało się, że łykasz kęsy w całości 😉 Jeśli do Swojego menu włączysz pełne ziarna zbóż, rośliny strączkowe i warzywa i będziesz je odpowiednio długo żuć łaknienie słodyczy zmniejszy się.

 

Warto zwrócić uwagę czy nie zjadasz zbyt dużo słonych pokarmów. Wtedy wzmaga się ochota na coś słodkiego, tak dla zmiany smaku. To zjawisko ma takie fajne określenie – jest to zjawisko sytości sensorycznie specyficznej. Kubki smakowe jednego Samku niejako wyczerpują się i potrzebujemy zjeść coś o odmiennym smaku. Po czymś słonym coś słodkiego. A po czymś słodkim – coś słonego. Na pewno wiesz o czym mówię, prawda? 🙂

 

Oprócz słonych rzeczy nadmiar białka czyli mięso, ryby, sery, jaja czy mleko również powoduje zwiększony apetyt na słodkie. To z kolei związane jest z regulacją metabolizmu. Ponieważ metabolizm białek reguluje metabolizm węglowodanów i na odwrót. Wzrost spożycia białka powoduje wzrost ochoty na coś słodkiego. Jak się ma białko w Twoim menu? Dlatego warto jedząc mięso zjadać warzywa. I dokładnie je żuć.

 

W ramach deseru można zjadać słodkie… warzywa. Tak, wiem, jak to brzmi. Warzywa na deser? A marchew? Surówka z marchewki to coś pysznego! Uwielbiam! Nie tylko marchew jest słodka, to także buraki, dynia, karczochy czy bataty. Spróbuj!

 

Ochota na słodkiego może także wynikać z zakwaszenia organizmu, czyli… nadmiar stresu, zbyt mała ilości ruchu, jedzenie w biegu i zbyt duża ilość białka, o czym już pisałam a także żywność przetworzona. Warto sięgać po warzywa, wodę z cytryną, ćwiczyć, wziąć kilka głębszych oddechów i zaczekać aż ochota na coś słodkiego minie 🙂

 

Ja wiem, że takie zmiany wymagają Czasu. Wymagają też naszego zaangażowania. Bez tego ani rusz. Na szczęście można sobie z tym poradzić. A więc do dzieła!

 

A ostatecznie… kostka gorzej czekolady na język i czekaj aż się rozpuści. Delektuj się tym smakiem tak długo jak to możliwe 🙂

 

Daj znać w komentarzu jakie Ty masz sposoby na słodycze.