W dzisiejszych zabieganych czasach ciąża to wcale nie jest taki prosty temat i coraz częściej słyszę jak wiele kobiet ma problem z zajściem w ciąże. A gdy już jest to upragnione szczęście na świecie okazuje się, że mimo wszystko jest jakaś rysa na szkle.  Okazuje się bowiem, że ciało jest inne i trudno jest wrócić do sylwetki sprzed ciąży. W oczy rzucają się młode mamy uśmiechnięte, zadbane, szczupłe. I to nieodparte wrażenie, że wszystkie kobiety bez problemu zrzuciły nadmiar kilogramów po ciąży a mnie nadal nic się nie udało… Taka jest właśnie historia Ani, która postanowiła zmienić się korzystając z diet coachingu.
„Upragniona ciąża, upragnione dziecko i brzuch, który przez miesiące nic się nie zmniejszył. Byłam zmęczona nie przez nieprzespane noce, ale przez brak zmian w swoim ciele. To nie tak miało być. Przecież po porodzie tak, jak sprężynka miałam wrócić do kształtów sprzed ciąży. A tu nic. Zero. I tylko rosnące niezadowolenie ze swojego wyglądu.
Miałam dość takiego wyglądu, miałam dość użalania się nad sobą, miałam dość wyszukiwania usprawiedliwień i wymówek. Byłam gotowa na zmianę, byłam gotowa na wyzwanie rzucone samej sobie. To był czas na diet coaching.
Muszę przyznać, że nie było łatwo. Nie było łatwo, bo rozwiązań trzeba było szukać w sobie. Bo nie można było narzekać, że „ta paniusia tak mi kazała”. Bo rozwiązania były moje, dopasowane do mojego trybu życia, przez co nie mogły być łatwo odrzucone a już na pewno musiały być wypróbowane.
Dzięki temu, że były wypróbowane i dopasowane do mnie zadziałały! Nareszcie zaczęłam zrzucać kilogramy i stopniowo mieścić się w ciuchy sprzed ciąży. I co dla mnie najważniejsze BEZ DIETY! Hura! A każda bluzka, którą znowu mogłam założyć była ogromną motywacją .
Na dzień dzisiejszy ważę 4kg więcej niż przed ciążą, wciąż pracuję nad sobą, ale nie jestem tym zmęczona, nie boję się efektu jojo. Zrzuciłam już 6kg i wiem, że dojdę do celu.

Ania