Często się zdarza, że gdy ktoś trafia do mnie z potrzebą odchudzania zaczyna od słów „Niech Pani coś zrobi, żebym schudła”. No i się zaczyna. Bo cóż ja mogę zrobić? Nie mam magicznej różdżki i nie jestem cudotwórcą. Nie potrafię w jednej chwili sprawić, aby ktoś schudł. Tak się po prostu nie da.

Gorzka prawda

Świat pędzi do przodu a my razem z nim. Wszędzie się spieszymy, na wszystko brakuje nam Czasu i nie lubimy nigdzie czekać. Chcemy wszystko już, natychmiast. Nie inaczej jest z odchudzaniem – też chcemy natychmiast rezultatów. I po tygodniu ćwiczeń czy diety z wypiekami na twarzy stajemy na wadze wstrzymując przy tym oddech a tam… wynik, który wcale nas nie zadowala. Jak to jest? Przecież jem tylko sałatę, ćwiczę i nawet piję wodę a tylko tyle schudłam? To po co ja się tak męczę? Po co te wszystkie wyrzeczenia? Przecież nie tak miało być… Znacie to uczucie rozczarowania? To poczucie klęski? No właśnie… oczekujemy super efektów po ultrakrótkim czasie. A wystarczy zapytać samą siebie ile czasu zajęło mi doprowadzenie siebie do takiej wagi, jaką mam teraz? Do takiego stanu, w jakim jestem teraz? Tydzień? Oczywiście, że nie! Czasem słyszę w odpowiedzi „całe życie”! Trudno więc oczekiwać, że w ciągu tygodnia zmieni się coś na co „pracowało się” całe życie. Wiem, że to brzmi strasznie. Taka jest jednak prawda. Dla niektórych gorzka.
Zmieniając swoje nawyki czy po prostu odchudzając się trzeba się uzbroić w cierpliwość. W całe pokłady cierpliwości. Nie powiem, że bez cierpliwości się nie da. Ale bez niej będzie nam dużo trudniej. I wiem, o czym mówię. Nasze organizmy to bardzo sprytne bestie, które wcale nie chcą się zmieniać. dążące zawsze do homeostazy, jak to się ładnie nazywa. Czyli do tego, aby wszystkie procesy życiowe zawsze zachodziły na stałym poziomie. Jeśli zaczynamy się odchudzać to ograniczamy ilości jedzenia. A nasz organizm w odpowiedzi na to obniża poziom energetyczny wszystkich procesów życiowych tak, aby móc normalnie funkcjonować w nowej dla niego sytuacji jaką jest mniejsza ilość jedzenia. Trzeba dłuższego czasu do odpowiedniej reakcji organizmu. Reakcji, na którą tak bardzo czekamy czyli mniejszej masy ciała. Nie stanie się to jednak samo z siebie bez naszego zaangażowania, bez naszej ciężkiej pracy… Wiem, że to brzmi mało zachęcająco, ale to prawda. I kiedy słyszę lub czytam, że

Odchudzanie powinno być…

szybkie, skuteczne i bez wysiłku to mnie szlag trafia. Bo wiem, ze tak się nie da. W tym przypadku droga na skróty nie prowadzi do niczego dobrego. Tutaj na sukces trzeba sobie zapracować samej. Często jednak reklamy cudownych specyfików mieszają w głowach. I chcemy naiwnie wierzyć, że bez wprowadzenia zmian w odżywianiu i bez aktywności można uzyskać super figurę łykając tylko magiczne proszki.
Daleka jestem do zniechęcania do zmian nawyków żywieniowych. Wręcz przeciwnie. Chcę Was uczulić, że do takiej zmiany warto się przygotować. Trzeba mieć świadomość, że to się nie dzieje z dnia na dzień, że to często mozolna praca. Że na efekty się czeka. Ale jak już się doczeka to jest prawdziwa radość! 