O piciu… wody

O piciu… wody

Teoretycznie wiesz, że należy pić wodę. Ale w praktyce… cóż, różnie bywa. No bo jak często pijesz wodę? Ile dziennie wypijasz wody – czystej wody?

 

Wiesz, że już 2% utrata wody w powoduje wystąpienie symptomów odwodnienia? Serce zaczyna mocniej bić . ale to nie wszystko – już tak mała utrata wody wpływa negatywnie na podejmowanie decyzji i obniża koncentrację! Wiedziałaś?! Często gdy narzekasz na ból głowy Twój organizm krzyczy do Ciebie „Wody! Daj mi wody!”.

 

Woda to bardzo ważny składnik naszego organizmu – stanowi ponad 70% masy ciała. Oczywiście jej ilość zmienia się w ciągu naszego życia, bo jest zależna od wieku, a także płci i zawartości tkanki tłuszczowej.

 

Woda pełni w naszym organizmie szereg najróżniejszych funkcji:
– reguluje temperaturę ciała – dlatego się pocisz,
– usuwa z organizmu toksyny
– jest konieczna w procesie przemiany materii
– jest świetnym rozpuszczalnikiem dla większości związków chemicznych niezbędnych do funkcjonowania
– uczestniczy w procesie trawienia
– rozprowadza składniki organiczne i nieorganiczne po całym organizmie
– ułatwia także przesuwanie się masy kałowej

 

To, ile wody należy wypić zależy od kliku czynników. To jaki prowadzisz tryb życia jest istotne – czy dużo siedzisz czy masz bardzo aktywne życie. Wiadomo – aktywność fizyczna zwiększa zapotrzebowanie na wodę.

 

Także to, co jesz ma znaczenie. Duża ilość warzyw i owoców zmniejsza zapotrzebowanie na wodę. Co wynika z faktu, że warzywa i owoce mają w sobie dużą ilość wody. Dlatego tak chętnie zjadamy arbuzy gdy jest ciepło  jeśli w Twoim menu jest dużo mięsa, jaj czy produktów słonych wtedy oczywiście zapotrzebowanie na wodę jest większe. O tym chyba nie muszę przekonywać, prawda?
Klimat też ma wpływ na to ile pijemy. W gorącym i suchym chce się pić znacznie więcej niż wilgotnym i zimnym klimacie.

 

Jaką ilość tak naprawdę powinno się pić? Różne źródła różnie podają. Od 1,5 do 2,0l wody na dobę. Ale to też sprawa indywidualna. No i najważniejsza sprawa – słuchanie samej siebie, słuchanie własnego ciała i picie wody gdy odczuwasz pragnienie. Dlatego uważność jest tutaj tak istotna.

 

A co z piciem wody w czasie posiłku? Najlepiej gdy się jej nie pije lub około pół szklanki. A to dlatego, że woda rozpuszcza enzymy trawienne utrudniając tym samym wydobycie cennych składników odżywczych. Zaleca się, aby pić ok. półgodziny przed posiłkiem lub godzinę po posiłku.
Spożywanie wody ma wiele zalet, że nasuwa się pytanie czy da się wodę przedawkować? Da się. I są tego skutki. Przy nadmiernym piciu wody może dojść do spowolnienia przemiany materii – a tego przecież na pewno nie chcesz! Medycyna chińska mówi także o spadku energii całego ciała i dodatkowo o zwiększonym apetycie na produkty pochodzenia zwierzęcego.

 

Częściej jednak pijemy za mało wody. I to również ma wpływ na nasz organizm. Mogą wystąpić zatrucia, zaparcia, napięcia, skurcze, suchość w ustach, suchość skóry, stany zapalne czy przejadanie się – przecież woda świetnie wypełnia żołądek!

 

To, co warto zrobić to wyrobić w sobie nawyk, aby każdego ranka i wieczora wypijać szklankę wody z sokiem z cytryny. Najlepiej sok z połówki cytryny na szklankę wody. Możesz ustawić sobie przypomnienie w telefonie na początek. Później samo wejdzie w krew.

 

Wiele osób nie lub smaku wody. Jest i na to rozwiązanie – wody smakowe. Unikaj jednak tych kupowanych. Często mają dodatek cukru a to przecież puste kalorie i wcale ich nie chcesz. Jeśli nie mają cukru to mają substancje słodzące – aspartam, acesulfam K, sacharynian czy cyklaminian. Nie są one dobre dla naszego zdrowia. Uważane są wręcz za rakotwórcze. Wody smakowe oferowane w sklepach mają także konserwanty jak choćby benzoesan sodu czy sorbinian potasu. Też ich nie chcesz. Woda to czysty produkt. Bez ulepszaczy. Bez cukru. Bez konserwantów. Pamiętaj o tym wybierając wodę do picia.

 

Wody smakowe z powodzeniem możesz zrobić sobie w domu. Możliwości całe mnóstwo. Możesz dodać do niej plasterki cytrusów (pamiętaj, aby wybierać te ekologiczne, bez konserwantów), kawałki arbuza, mango, melona, plasterki ogórka – to, co lubisz. Możesz dodać miętę, melisę, szałwię czy bazylię. Taka woda będzie nie tylko świetnie smakować, ale i będzie dobra dla organizmu. Do działa zatem!
Sen a jedzenie

Sen a jedzenie

Nie w planach był ten post. Ale ziewałam dziś tak intensywnie, że to chyba jakiś znak 😉 Nie o ziewaniu jednak będzie. Będzie o spaniu. O tym jak bardzo to, ile śpimy wpływa na nasze jedzeniowe wybory, żeby nie powiedzieć odchudzanie.
I wcale nie chodzi o to, że gdy wcześniej idziemy spać to mniej jemy, bo zwyczjanie nas nie kusi. Zapewne jest to jakieś rozwiązanie. Ale ja nie o tym dziś.
Chcę Wam powiedzieć jak bardzo odpowiednia ilość snu jest nam potrzebna. I jak mało o to dbamy. Choć spora część osób potrzebuje minimum 8 godzin snu, inaczej nie są w stanie funkcjonować. Ale też spora grupa osób próbując zrealizować wszystkie swoje zaplanowane i niezaplanowane działania robi to kosztem snu. I ja też tak miałam.

Sen a zdrowie

Brak czy też zbyt mała ilość snu odbija się nie tylko na wyglądzie zewnętrznym. Podpuchnięte oczy czy ziemista cera są typowymi objawami. Cierpi także na tym nasze zdrowie – znacznie trudniej się skoncentrować, jesteśmy notorycznie zmęczeni, pojawiają się problemy z pamięcią, obniża się zdolność intelektualna i – co bardzo niebezpieczne – pojawia się niekontrolowane zasypianie wtedy, gdy z różnych względów nie możemy  sobie na to pozwolić, np. za kierownicą. Obniża się także odporność, system nerwowy działa słabiej przez co jesteśmy dużo bardziej drażliwi, brak nam cierpliwości i naprawdę mała rzecz potrafi wyprowadzić z równowagi. O depresję w stanie notorycznego niewyspania też wcale nie trudno. Równowaga hormonalna  zostaje zaburzona, co sprzyja łaknieniu.   Przy długotwale utrzymującym się braku snu mogą się także pojawić zaburzenia psychiczne.

Sen jest także bardzo ważnym zasobem psychoenergetycznym.

To właśnie te zasoby wspamagają nas w procesach zmiany, choćby nawyków żywieniowych. Są to między innymi silna wola, umiejęstność radzenia sobie ze strerem, emocjami, poczucie skuteczności, motywacja. Gdy mało śpimy, jesteśmy zmęczone organizm szuka energii do działania. Najszybszym źródłem energii jest cukier prosty. A stąd już tylko krok do zjedzenia batonika, czekolady czy ciastka. Bardzo trudno nam wtedy odmówić slodkiego. Jesteśmy wręcz umoordowane i często z tego powodu robimy się obojętne. Co za różnica czy zjem to ciastko czy nie… Brak nam siły do myślenia o tym.  Nie zwracamy uwagii na to, co jemy, bo nie jest to dla organizmu najważniejsze w tej chwili. Spróbujcie odmówić batonika, gdy jesteście zmęczone a przed Wami jeszcze dużo pracy. Wydaje się nam to wtedy naturalnym rozwiązaniem. Zwłaszcza przy kolejnej kawie. A sokro kawa to i do kawy coś słodkiego. Przecież pracuję!

Brak snu to prawdziwa zmora. I wiem, o czym mówię. Zawsze miałam wysoką odporność na małą ilość snu. Nie raz, nie dwa były to 2-3 do 5h na dobę i funkcjonowałam. Aż przesadziłam razu pewnego, zbyt mało snu przez zdecydowanie zbyt długi czas. Doskonale wiem, co się z organizmem wtedy dzieje. I w jaki sposób wpłynęło to na moje odżywianie i na moje zdrowie. O aktywności, a właściwie jej braku nie mówiąc. Nie miałam na to zupełnie siły jak już miałam na nią czas.
Chcemy dobrze wyglądać, inwestujemy na super kremy, multiwitaminy i inne cuda wianki. A przecież nie ma lepszego kosmetyku od zrowego snu i dawki owoców i warzyw. Sprawią, że każda cera będzie piękna.
W świadomym odżywianiu ważne jest nie tylko jedzenie. Ważne jest wszystko, co na nas wpływa. Patrzymy na siebie holistycznie. Dajmy sobie prawo do dobrego snu, bez wyrzutów sumienia. Bez niego trudno funkcjonować na wysokich obrotach, na czym tak bardzo przecież nam zależy. Bo milion zadań do wykonania.

Sen jest nam niezbędny do życia tak samo jak jedzenie. Zadbajmy, aby był w odpowiedniej ilości i jakości.
Rusz się na wiosnę!

Rusz się na wiosnę!

O tym, że aktywność fizyczna jest ważna wiedzą chyba wszyscy. Nie bez powodu specjaliści od żywienia umieścili ruch na podstawie piramidy żywieniowej. Jest on tak samo ważny jak odpowiednie odżywianie. I o ile jemy każdego dnia to z aktywnością różnie bywa. Najczęściej brak czasu albo pada, wieje, jest zimno, ślisko, źle się czujemy czy akurat coś nam wyskoczyło i pewnie jeszcze różne inne wymówki. Dopóki się ruszamy jako tako to jest ok. Gorzej gdy zaczynają się problemy z kręgosłupem, kolanami czy w ogóle ciężko się ruszyć a wejść schodami na 2 piętro to nie lada wyzwanie.

 

Po co się ruszać?
Ruch fizyczny robi dużo dobrego dla organizmu. Poprawia się krążenie, wzmacnia się układ odpornościowy, mięśnie pracują dzięki czemu ciało jest sprężyste i elastyczne, nie mówiąc o tym, że lepiej wygląda. No i czujemy się znacznie lepiej, wszak wydziela się serotonina – hormon szczęścia. Czujemy się lepiej także dlatego, że w czasie wysiłku pozbywamy się napięć, stresu czy różnych negatywnych emocji. Po treningu rozpierani dumą czujemy się świetnie. Nie raz nie dwa zmęczeni czy na wpół żywi, ale za to z jaką satysfakcją! 🙂

 

Fitness klub czy bieganie?
Dostęp do siłowni czy fitness klubu jest coraz łatwiejszy. Kiedyś zarezerwowane dla miast dziś pojawiają się także w małych miejscowościach. I fakt ten cieszy, bo to oznacza, że coraz więcej ludzi jednak ćwiczy. Do wyboru jest cała masa najróżniejszych zajęć – od klasycznego aerobiku po formy mentalne jak pilates, shape czy body art. Trudno mi tu polecić jedną czy dwie formy, najlepiej wybrać to, co nam najbardziej odpowiada. Z czasem te upodobania mogą się zmieniać. Pamiętam jak kilka lat temu wybrałam się na jogę i wynudziłam się okrutnie. Dla mnie zajęcia musiały być wtedy z głośną muzyką i skakaniem. Choć zumba też mnie nie przekonuje. Ale trampoliny i przednia zabawa, którą czuć w nogach – czemu nie? 🙂 Choć teraz preferuję nieco spokojniejsze formy, jak właśnie pilates czy joga. Warto jednak próbować różnych rzeczy, różnych zajęć i różnych instruktorów. Możliwości ogromne!
Oczywiście nie ma przymusu zajęć w fitness klubie. Jest bieganie, nordik walknig, rower, pływanie, tenis… i tu można wymieniać i wymieniać.
Można także ćwiczyć w domu. Tutaj też szerokie pole do popisu. Całe mnóstwo płyt z ćwiczenia czy zasoby internetu. Jest tylko jedno ALE – w domu  może być trudniej się zmobilizować. Znam jednak takie osoby, które doskonale się organizują i ćwiczą regularnie.
Ba! Nawet spacer z psem – byle energiczny!
Ważna rzecz, aby wybrać taką aktywność, która nam się podoba, którą lubimy i na którą pójdziemy z przyjemnością! Tylko wtedy nie będziemy szukali wymówek po 4 razach. Dajmy sobie jednak czas na znalezinie odpowiedniej formy dla samej siebie. Eksperymentowanie to fajna sprawa. Nie bójmy się szukać.
No i najważniejsza sprawa – konsekwencja i regularność!!! Dbajmy o siebie, o swoją aktywność fizyczną każdego dnia a nie tylko jak nam się przypomni.
Wiosna właśnie się zaczęła. To dobry czas na ruszenie (się) z miejsca 🙂